wtorek, 2 listopada 2010



wtorek, 6 lipca 2010

Jaaaka siła jest w splecionych mocno dłoniach

Jaką moc ma spojrzenie w ludzkie oczy

Jak dobrze jest, gdy ludzi łączy serce

Każdy dzień inaczej się toczy! ;)



niedziela, 16 maja 2010

Dobrze by takim było być
Szczęśliwym, lecz nie ogłupiałym
I prostym, ale nie prostakiem
I mądrym, nie zarozumiałym.

Wymagającym, nie tyranem
I kochającym, nie kochliwym
Dostojnym być, lecz nie wyniosłym
I dobrym, a nie pobłażliwym.

Odważnym, a nie hardym być
Stanowczym, ale nie upartym
I ufnym być, lecz nie naiwnym
Nie złotym, ale czegoś wartym.

Służebnym być, lecz nie służalczym
Troskliwym, ale nie nachalnym
Człowiekiem ludzkim nade wszystko
Choć niekoniecznie idealnym.


Krzysztof Cezary Buszman

___________

Jest tak pięknie... :)

niedziela, 2 maja 2010

W takie dni chciałabym gdzieś zniknąć, przestać się martwić, odpocząć, przytulić się i o niczym nie myśleć...
Takie to wszystko strasznie trudne Panie Jezu...
Bardzo proszę o modlitwę.

piątek, 30 kwietnia 2010

Mamuniu
Tatuniu
Anuniu
Już
Jaś
Gonia
Babka
Szybko
Ojojoj
Jejku jejku
Nie ma
__________
Nowe słowa, które ostatnio wkroczyły do słownika Natalki ;)

niedziela, 11 kwietnia 2010

Zdrowaś Mario, łaskiś pełna, Pan z Tobą,  
błogosławionaś Ty, między niewiastami
i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.
— Święta Mario, Matko Boża,
módl się za nami grzesznymi,
teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.





"Dni człowieka są jak trawa; kwitnie jak kwiat na polu. Ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma, i miejsce gdzie był, już go nie poznaje"
Kruche jest ludzkie życie - trzeba się chyba zastanowić jak żyjemy...
Kto i co jest dla nas najważniejsze?

piątek, 26 marca 2010

"Przypominam sobie wyznanie pewnego chłopaka, który, nie da się ukryć, był nieprzeciętnym oryginałem. Świadczyło o tym nawet to, że słowa, które za chwilę przytoczę, wypowiadał publicznie i praktycznie bez żadnej żenady. Kiedy właśnie na jednym z obozów młodzieżowych rozgorzała przy ognisku dyskusja na temat "czekać, czy nie czekać do ślubu?", ku zaskoczeniu wszystkich właśnie Marek, znany ze swoich ortodoksyjnie katolickich poglądów, powiedział nieoczekiwanie:

- A właśnie ten mój pierwszy raz wcale nie będzie w noc poślubną.
(...)
- Powiem wam szczerze, że tak sobie marzę, by moje pierwsze współżycie z kobietą mojego życia było prawdziwym arcydziełem. Wszystko w zasadzie dokładnie zaplanowałem. O podejmowaniu tej akcji przed ślubem nie ma mowy. To byłoby partactwo. Po prostu brak warunków zewnętrznych i wewnętrznych. Noc poślubna też odpada. Po całej weselnej imprezie człowiek nadaje się do remontu, a nie do szałowego love story. Trzeba odczekać przynajmniej jeden dzień. A wtedy właśnie... Najpierw pójdziemy do teatru, potem na bajerancką kolację do lepsiejszej knajpeczki. Tam nie za ostro pobalujemy, a potem w taksóweczkę i do domu. A tutaj pełny luz, wyłączony telefon, przyciemnione światło, trochę szampana i muzyka. No i - oczywiście! - szerokie łóżko z ciemną, aksamitną pościelą.
(...)
Już po wszystkim, wyjdziemy sobie z żoną na balkon pooglądać gwiazdy i dokończyć szampana, a potem spokojnie, przy łóżku na którym współżyliśmy, odmówimy pacierz. Tak. Właśnie tak. Zamiast wyrzutów sumienia spojrzymy Panu Jezusowi prosto w oczy i podziękujemy Mu za dar fizycznej miłości. Rozumiecie? To będzie symfoniczny, duchowo - fizyczny koncert miłości. Bo to, co uprawia się w namiotach, na balangach, to jest po prostu żałosna chałtura.
(...)

Czy Marek zrealizował swoje plany? Nie wiem. Kiedyś spotkałem go, gdy nosił już obrączkę na palcu, ale był już wtedy tak poważnym biznesmenem, że nie odważyłem się zadać mu tego pytania. Ponieważ jednak, jak słyszałem ma czwórkę dzieci, to chyba te jego symfoniczne, duchowo - fizyczne koncerty nieźle brzmią."

x. Piotr Pawlukiewicz, Porozmawiajmy spokojnie o... tych sprawach

 ~ coś pięknego...